niedziela, 3 listopada 2013

Zbydlęcenie

© archidiecezja.lodz.pl
ŁG RadioPlus Łódź
(cc) Refael72
(cc) Refael72
(cc) Refael72
(cc) Refael72
(cc) Refael72
(cc) Refael72
Kiedy pracownik administracji łódzkiego cmentarza pw. Św. Antoniego (znanego jako Cmentarz "Mania" czy też "na Mani") przyszedł rankiem 21 października, by otworzyć bramy cmentarza oczom jego ukazał się przerażający widok. Pozdejmowane i potrzaskane płyty, porozbijane tablice nagrobne, połamane krzyże. Ludzie, którzy przyszli tego dnia na cmentarz, by przed zbliżającym się dniem Wszystkich Świętych posprzątać groby bliskich zastali radiowozy i funkcjonariuszy blokujących wstęp na cmentarz. Działanie takie było konieczne ze względu na działania operacyjno-śledcze, by bliscy w w naturalnym odruchu chcący choć trochę uprzątnąć zdewastowane nagrobki nie zatarli śladów.

Pierwsze doniesienia prasowe mówiły o ponad stu zniszczonych grobach. W toku śledztwa ich liczba wzrosła do niemal czterystu. Straty zgłoszonych do organów ścigania wyniosły prawie pół miliona złotych (stan na 23.10), choć rzeczywista kwota będzie wyższa - pracownik zakładu kamieniarskiego ocenił, że jest to kwota co najmniej 700 tys.złotych.

Policja szybko ustaliła i zatrzymała sprawców. Było to 3 mężczyzn w wieku 16, 29 i 32 lat (inne doniesienia podawały 32 i 35). Dwaj starsi to pracownicy pobliskiego zakładu kamieniarskiego, nieletni jest synem właściciela. Zrobili to ponoć "z nudów po pijaku". Inna wersja mówi, że motywem miała być chęć "pozyskania większej ilości zleceń".

Na pochwałę zasługuje postawa łódzkiej policji, która nie tylko błyskawicznie ujęła sprawców, ale aby ułatwić zgłaszanie przestępstw uruchomiła mobilny punkt obok cmentarza, gdzie osoby, których groby bliskich zostały zniszczone mogły złożyć zawiadomienie bez konieczności fatygowania się na komisariat.
Również łódzka Kuria będąca administratorem cmentarza zwolniła osoby, których groby bliskich zostały uszkodzone z opłat za wjazd na teren cmentarza brygad remontowych.

Jakim ścierwem, jakim bydlakiem, jakim sk***synem trzeba być, by dopuścić się podobnego wandalizmu. Zwłaszcza, jeżeli prawdziwy jest drugi z wymienionych motywów. Każda kultura okazuje szacunek zmarłym i miejscom ich pochówku. Zawsze. Nawet najdziksze plemiona w Amazonii. Nawet, gdy dla Europejczyka obrzędy byłyby szokujące i poczytane za znieważenie zwłok (np. niektóre obrzędy Dalekiego Wschodu), w realiach tamtej kultury i religii jest to oznaka szacunku. I każda bez wyjątku kultura potępia niszczenie miejsc spoczynku. Osobnicy, którzy popuścili się tego wybryku wykluczyli się, w moim osądzie, z rodzaju ludzkiego.

Pozostaje kwestia jak takich ukarać. U niektórych ludów wystarczyły przeprosiny. Przeprosić należało jednak nie żyjących, lecz duchy zmarłych, których mogiły zostały znieważone i należało zrobić to osobiście i bezpośrednio w miejscu aktualnego przebywania zmarłych. Żyjący życzliwie pomagali w bezpośrednim kontakcie z przodkami twarzą w twarz.

Nie jestem zwolennikiem tak radykalnych rozwiązań, jednak uważam, że za podobne czyny z niskich pobudek należy przywrócić kary cielesne. Należy zlikwidować kretyński zapis w Konstytucji oraz wypowiedzieć parę umów i konwencji. W wypadku wybryków chuligańskich najlepszą metodą jest tresura i warunkowanie behawioralne. Najpierw kara chłosty wymierzana publicznie, później pozostawienie w dybach na widok publiczny (to w ramach odpowiedzialności karnej) następnie praca przymusowa (w systemie zamkniętym - cd. odpowiedzialności karnej), aż zostaną pokryte szkody (odpowiedzialność cywilna):  kamieniołom, kopalnia. Z resztą szczegóły do opracowania. Bo przy obecnie obowiązującym prawie czarno widzę zadośćuczynienie za szkody. Co z tego, że Sąd orzeknie "konieczność pokrycia kosztów napraw", skoro spłacanie lekko licząc potrwałoby kilkadzieścia lat, a możliwość znalezienia zatrudnienia w zawodzie po takim wybryku jest praktycznie niemożliwa.



Pokaż Refael72 na większej mapie



Inne zdjęcia na stronach serwisów informacyjnych:
Dziennik Łódzki 1
Dziennik Łódzki 2
Łódź Nasze Miasto 1
Serwis informacyjny Archidiecezji Łódzkiej