piątek, 27 września 2013

AKCJA T4 edycja polska

Aktion T4 – nazwa programu realizowanego w III Rzeszy w latach 1939–1944 polegającego na fizycznej eliminacji (zabijaniu) ludzi niedorozwiniętych umysłowo oraz z niektórymi wrodzonymi zaburzeniami rozwojowymi (niem. "Vernichtung von lebensunwertem Leben" – "likwidacja życia niewartego życia").
Twórcami i wykonawcami Akcji T4 byli: 
Philipp Bouhler,  Viktor Brack, Karl Brandt, Werner Catel, Max de Crinis, Irmfried Eberl, Helmuth Ehrhardt, Valentin Faltlhauser, Werner Heyde, Fritz Lenz,  Herbert Linden, Josef Mengele, Friedrich Mauz, Theo Niebel, Paul Nitsche, Friedrich Panse, Hermann Pfannmüller, Ernst Rüdin, Carl Schneider, Weinier Sengenhof, Carl Hans Heinze Sennhenn, Hellmuth Unger, Otmar Freiherr von Verschuer, Werner Villinger, Erhard Wetzel. 
Obecnie Akcja T4 praktykowana jest także w Polsce. Dziecko podejrzane o chorobę można bezkarnie zamordować jeszcze w łonie matki. Przeciwnicy mordowania ludzi ze względu na chorobę lub niepełnosprawność przygotowali projekt ustawy uniemożliwiający dokonywanie tych odrażających zbrodni. Projekt został odrzucony w pierwszym czytaniu. Posłowie, którzy zagłosowali za utrzymaniem możliwości mordowania ludzi ze względu na chorobę lub niepełnosprawność ustawili się w jednym rzędzie z wyżej wymienionymi zbrodniarzami.

16 komentarzy:

  1. W takim razie ja się też ustawiam w tym szeregu, ponieważ jestem przeciwna majstrowaniu przy ustawie aborcyjnej. I nigdy bym się nie odważyła nakazywać czegokolwiek z pozycji autorytetu kobiecie, która się dowie że dziecko może mieć coś znacznie gorszego niż zespół Downa (mam na myśli choćby zespół Patau, chorobę Tay-Saschsa i tym podobne). Nie miałabym i nie mam odwagi ni sądzić ni radzić. Bo to co innego niż traktowanie aborcji zamiast antykoncepcji.

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. zezwolenie na zabijanie z powodu wymienionych przez ciebie chorób to wyłom z zasady świętości życia i furtka do rozszerzenia możliwości zabijania w ogóle.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i tu się różnimy i nigdy nie zgodzimy więc nie ma sensu się spierać.

      Usuń
  3. @ Refael

    Rozumiem Cię, choć mam odmienne poglądy. Zauważ jednak, iż zasada "świętości życia" została już dawno naruszona. Czy ktokolwiek z nas wolałby dać się zabić niż zabić napastnika? A co w wojną?

    Możesz napisać, że to co innego; że aborcja to zabicie niewinnego dziecka. Ale to nie Ty będziesz to dziecko chować, nie Ty będziesz się nim zajmować do jego (rychłej zresztą) śmierci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. NAPRAWDĘ nie rozróżniasz zabijania podczas wojny, kiedy walczysz z uzbrojonym napastnikiem od bestialskiego zamordowania niewinnej i bezbronnej istoty?

      A że rychło umrze? Każdy kiedyś umrze, ale to nie powód, by mordować. Idąc twoim tokiem bezmyślności należy zlikwidować wszelkie hospicja i oddziały paliatywne zastępując je rzeźnikami z piłą mechaniczną.

      Usuń
  4. Każdy kto opowiada się za Aktion T4 powinien na własne oczy, albo przynajmniej na filmie dostępnym w sieci obejrzeć sobie aborcję sześciomiesięcznego dziecka, które jeszcze kwili, kiedy pozostawiane jest w misce, aby oddało ducha. Jak ktoś wytrzyma do końca i nie zmieni zdania, to rzeczywiście może się wpisać do wspomnianego panteonu osobliwości. Nie zapominajcie, że są jeszcze instytucje, do których można takie dziecko oddać zaraz po urodzeniu i matka, która go nie chce ma problem z głowy, no chyba, że już samo urodzenie to dla niej zbyt wielkie poświęcenie i zabicie dziecka wyda się prostsze...
    Natomiast hańba tym, którzy nienawidzą chrześcijaństwa tak bardzo, że gotowi by zniszczyć wszystkie ośrodki opiekujące się takimi dziecmi, tylko dlatego, że prowadzą je osoby w habitach przynależące do KK, którego te moralne szczyny tak bardzo nienawidzą. Dodam, że udział państwa polskiego w tego typu opiece to jedynie 10% całości.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czcigodny Refaelu
    W mojej ocenie w przypadkach pewności (bardzo ważne słowo) że dziecko jest obciążone tak wielką wadą jak te wymienione przez Erinti, odstąpiłbym od karania matki która zdecydowała się na aborcję. Bo nie każdego można zmuszać do bohaterstwa i patrzenia na kilkumiesięczna a zarazem nie dającą się w żaden sposób zatrzymać agonię. Są kobiety które by tego nie wytrzymały.
    Ale w tej tematyce staram się nie zabierać głosu z banalnego powodu. Po prostu nie wiem na ile jest wiarygodna diagnostyka prenatalna.
    I służę innym przykładem. Swego czasu pewnej pani lekarze wyli wręcz do ucha że powinna przerwać ciążę bo urodzi się dziecko niezdolne do samodzielnego życia. Ona "zaryzykowała" i urodziła zdrowe fizycznie i psychicznie dziecko. Niedawno chłopak obronił doktorat na naszym wydziale.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Niedźwiedziu
      pewności nigdy nie ma i nie będzie.

      Znalazłem w internecie świadectwo ludzi, których córeczka wg medycyny nie miała prawa przeżyć. Kilka ciężkich chorób, które wystąpiły razem oraz jedna po drugiej i zniszczyły 75% mózgu dziecka. Nie zgubiłem przecinka - siedemdziesiąt pięć procent. A dziecko żyje i ma się dobrze. Zarówno rodzice dziecka, jak i ja - przytaczający ich świadectwo - nie mają wątpliwości: dziecko żyje dzięki uzdrowieniu przez Jezusa Chrystusa.

      pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  6. Ja mam tylko jedno pytanie,za to do Was wszystkich : pominęliście z lekkością kauzyperdów coś,czego pominięcie jest tu kuglarską sztuczką - problem cierpienia.Jak Wam się to udało?Nikt z Was nie ma dzieci?
    "Każdy kiedyś umrze..."Człowieku,czy Ty wiesz,co Ty mówisz?Wiesz jak to jest patrzeć bezsilnie jak twoje dziecko cierpi dzień po dniu i noc po nocy,a Ty temu bezsilnie asystujesz?Wiesz jak to jest nadać mu imię i wiedzieć ,że niebawem wypiszesz je na cmentarnej tabliczce?
    Wszystkie zasady świata niech idą się bujać w porównaniu z jedną minutą takiego asystowania i nieważne,czy małe czuje ból,czy nie.Jesteś z tym sam,choćby stała za Tobą murem trzypokoleniowa rodzina i niebo nad Tobą jest wtedy puste jak blaszane wiadro - słyszysz tylko echo swojego żebrania.
    Można oddać..Oddać to można płaszcz do pralni,dziecko trzeba odrzucić.I to jest większa różnica niż między Golgotą i Giewontem.
    I dlatego od tej sprawy ludzie bez wahań i rozterek lepiej niech się trzymają z daleka.Tak myślę.

    Kłaniam się

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem jak to jest patrzeć na cierpienie. Nie w odniesieniu do dziecka, ale do rodzonego ojca. Życzeniem mojego Taty było umrzeć w domu, był pod opieką tzw. hospicjum domowego. Przez kilka miesięcy patrzyłem jak powoli gaśnie, jak jest coraz słabszy i wiedziałem co wkrótce napiszę na tabliczce. Ostatnie godziny leżał nieprzytomny pod koncentratorem tlenu. Ale jeśli KTOKOLWIEK zasugerowałby skrócenie cierpień... chirurg długo by składał mu szczękę. Człowiek jest człowiekiem, nieważne gdzie się znajduje - czy na łóżku czy w łonie matki.

      Jeśli człowiek ufa Panu, nie: chadza do kościoła, ale ufa Panu nie jest sam.

      pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    2. Jugglerze,

      Czy sugerujesz, że abortowanie dziecka aby nie cierpiało po urodzeniu jest aktem miłośierdzia, a jeśli tak to dla kogo?

      Usuń
    3. @TF
      Nic nie sugeruję.Czasem miarą uczciwości jest powiedzieć "nie wiem"Nie każdemu pisana rola sędziego choć każdy się do tego rwie...Mnie akurat nie.Nawet w imię najświętszych teorii.To nie jest Twój ból i nie Twój krzyż.Przypomnij sobie swojego Mistrza - ilu miał chętnych pomocników do niesienia krzyża ?Zdaje się,że pomógł mu tylko jeden łobuz i to nie dobrowolnie.To jedna z najcelniejszych metafor NT - cierpienie i śmierć to monodram dla jednego.Reszta to widzowie,którzy klaszczą lub gwiżdżą,a potem idą na obiad
      Lepsza metafora to tylko ta o kreśleniu palcem na piasku..W niej widzę także miejsce dla swojego "nie wiem" i to dla niej jestem agnostykiem,a nie ateistą.

      Pozdrawiam

      Usuń
    4. Na drodze każdy się może potknąć pod ciężarem krzyża. I uczniowie mojego Mistrza też się potknęli. Ale kiedy Mistrz wrócił, nie czynił im wyrzutów, nie wypominał. Powiedział Pokój Wam. Każdy się może potknąć. Ale chodzi o to, by podnieść się, wziąć swój krzyż i iść dalej.

      Usuń
    5. @ Juggler
      czcigodny Jugglerze
      Mam za sobą bardzo podobne doświadczenie jak to o którym wspomniał Refael. I też wiem co to bezsilność, oczekiwanie na śmierć najbliższej osoby i rozpacz.
      Też zdaje sobie sprawę z wymienionych przez Ciebie uczuć towarzyszących nieuchronnemu umieraniu. I wyłącznie z tego powodu nie potrafiłbym i nie chciałbym ukarać matki która zdecydowała się na aż tak rozpaczliwy krok. Ale moim zdaniem czym innym są nadzwyczajne okoliczności łagodzące, prowadzące do odstąpienia od ukarania osoby już i tak okrutnie doświadczonej a czym innym zmiany w prawodawstwie otwierające na oścież drzwi do masowych morderstw. I uznanie "wczesnej aborcji" wręcz za środek antykoncepcyjny, jak chcą tego "wolnościowy" pomiot czy pierwsza kretynka polskiej blogosfery.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  7. MJa z kolei spojrzałabym na to z innej strony. W sejmie zamiast spierać się o to, czy zezwalać na aborcję upośledzonego fizycznie/psychicznie dziecka, czy nie, powinni postarać się by ułatwić później życie takiej rodzinie. Wspierać finansowo, stworzyć odpowiednie warunki dla opieki i leczenia dziecka. Politycy będą ingerować w decyzję matki, nakazując jej urodzenie takiego dziecka, ale nie zastanowią się z czym sie to później wiąże, zostawią rodzinę samą sobie no bo przecież to ich problem. Nie popieram aborcji ale uważam, że jeżeli zakazuje się jej w takich przypadkach, to trzeba zadbać o zaplecze socjalne i odpowiednią opiekę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przeprasam za bbbbardzo spóźniony komentarz.

      Fundacje pro-life nie tylko walczą przeciw aborcji, ale także REALNIE pomagają kobietom, które wbrew naciskom otoczenia zdecydowały się urodzić. Tylko zgodnie z tym, co powiedział Jezus w Kazaniu na górze nie robią z tego publicznego spektaklu.
      pozdrawiam

      Usuń