niedziela, 18 marca 2012

2012-03-09
"Hotel" Manor - wielkie nieporozumienie.

1.
Droga dojazdowa - wybudowana chyba przez Rzymian wędrujących po bursztyn w czasach Chrystusa i od tej pory nie remontowana. A na serio: ostatnie pięćset metrów to droga gruntowa - dziura na dziurze. Zalecana prędkość maksymalna 10 kmph.

2.
Obiekt z zewnątrz zachęcający, położenie na jeziorem i bryła obiektu ładna może zachęcać.

Manor - widok od strony jeziora.

Lobby duże, przestronne obliczone na zrobienie dobrego wrażenia. Jednak od razu mamy do czynienia z subtelnym oszustwem. Patrząc na neon z nazwą Manor Hotel pierwszym rzut oka widzimy cztery gwiazdki sugerujące klasę hotelu. Błąd!

Gwiazdki niby są, ale sześcioramienne. Ot takie małe kłamstewko.

Drugi rzut oka i widzimy, że gwiazdki są sześcioramienne, a zatem nie mają nic wspólnego ze standardem. Jak przeczytałem w opinii jednego z recenzentów na portalu TripAdvisor® właściciel wyjaśniał, że gwiazdki są częścią składową logo, a jako sześcioramienne nie powinny kojarzyć się z klasą hotelu. Tere-fere. Ciekawe dlaczego gwiazdki występują tylko na hotelowych neonach, zaś w ulotkach reklamowych i na stronie głównej tego przybytku już nie?

Wejście główne.
Cztery SZEŚCIORAMIENNE gwiazdki.

3.
Check-in. Grupa większa niż dwie osoby powoduje potężny korek. Recepcję obsługiwała jedna osoba, druga stała obok i patrzyła jak ta pierwsza pracuje. Część pokoi zamiast zamka na klucz jest na kartę czipową, jednak nie zauważyłem, aby wydawaną gościowi kartę kodowano pod konkretny pokój. Ot, dostałem kartę, na której pani recepcjonistka markerem permanentnym napisała numer pokoju. Żałuję, że przy wyjeździe nie zagadnąłem kogoś z sąsiednich pokoi, by sprawdzić działanie karty na drzwiach do innego pokoju.

4.
Wszystkie pokoje posiadają TV-SAT, internet, telefon i łazienki z wanną lub prysznicem. Ponad połowa pokoi jest klimatyzowana i zaopatrzona w lodówki.

Nie TV-SAT, tylko kablówka, kilka kanałów tylko po polsku. Kabelek od internetu jest, w podróż nie zabrałem laptopa więc nie mogłem zweryfikować, czy sieć działa. Lodówka jest. Co do telefonu to było z nim jak z Kubusiem Puchatkiem i Prosiaczkiem: im bardziej szukałem telefonu w pokoju, tym bardziej telefonu nie było. By skontaktować się z recepcją trzeba się tam pofatygować osobiście. Klimatyzacja działała jakby chciała, a nie mogła, mimo ustawienia na panelu sterującym temperatury 30°C w pokoju było po prostu zimno. Włącznik jednego z kinkietów uszkodzony. Zapach w łazience nieświeży, coś pomiędzy stęchlizną a starymi niedopałkami. Do tego częściowo niedrożny odpływ z umywalki. Po moim żądaniu na recepcji zamiany pokoju przybiegł jakiś pan w garniturze (manager? concierge?) z dodatkowym grzejnikiem elektrycznym i "kretem" do przepychania rur. Pokrętnie wyjaśnił, jakoby poprzedni goście zostawili otwarte okno i "się wychłodziło". Przysłał też elektryka, który naprawił kinkiet. Wracając do łazienki: tam było chłodno przez cały czas, zamontowany 'firmowo' grzejnik był za słaby do ogrzania tego pomieszczenia, nie mówiąc o wysuszeniu ręczników. Duży pozytyw to suszarka do włosów na wyposażeniu łazienki.
Elektryczność wyłączała się po wyjęciu karty chipowej z gniazdka, co samo w sobie nie jest złe, ale w  uniemożliwia nagrzanie łazienki (jedynym gniazdkiem niezależnym od karty jest to od lodówki, niezależna jest też klimatyzacja, jednak ta, jak wspomniałem, nie grzała).
Manor jest też pierwszym "hotelem" gdzie nie dostałem ani razu darmowej butelki mineralnej do pokoju.

Manor. Pokój. 
Manor. Pokój. 
Manor. Pokój. 
Manor. Łazienka.
Manor. Łazienka. 

5.
Centrum rekreacji czyli basen, basenik dla dzieci, sauny sucha i parowa, jacuzzi, siłownia, solarium i masaże oraz kręgielnia i bilard. Poza masażami w cenie pobytu, ceny masaży bardzo wysokie. Jednak żądanie dodatkowych opłat za wypożyczenie szlafroka czy ręcznika na basenie to wiocha i pazerność. Szlafrok, moim zdaniem, powinien być na wyposażeniu pokoju, ręcznik basenowy wydawany gratis przy wejściu na basen. Szatnia: nie przewidziano kluczyków do szafek, odzież zostawiamy pod opieką oka opatrzności. Sauny nie trzymały stałej temperatury, jacuzzi - na cztery siedziska dwa miały nieczynny hydromasaż, jedno zaś zbyt silny. Podczas pobytu jednego dnia woda była zbyt ciepła, czuć było mocny zapach chloru. W baseniku dla dzieci źle zabezpieczony odpływ wody. Basen malutki, przy kilkunastu korzystających robi się tłoczno. Pan z obsługi (jeśli jest) siedzi przy drzwiach, zaś na samym terenie basenu nie ma ratownika. Nie ma też instrukcji korzystania z sauny z informacjami zdrowotnymi.  Brakuje ławek lub krzesełek dla osób które nie korzystają w danej chwili z żadnej atrakcji  basenowej. Pomieszczenia basenu wystylizowane na podziemną jaskinię poprzez tynk strukturalny. Ładne - nieładne kwestia gustu, jednak powierzchnia porowata nie jest zbyt dobra dla pomieszczeń ciepłych i wilgotnych ze względów higienicznych.
Na kręgielni czynne dwa tory z trzech, kule bilardowe niekompletne, niektóre numery zdublowane, niektórych brak.

6.
Wyżywienie. Śniadania i obiadokolacje w formie szwedzkiego bufetu obfite, w porównaniu z poprzednimi ocenami z TripAdvisor'a® zmiana na plus, personel dość szybko uzupełnia opróżnione talerze. Jednak godzina obiadokolacji - 18:30 wydaje się być trochę zbyt późna. Hotelowa restauracja posiada dania z karty, jednak są one wyłącznie z bardzo wysokiej półki cenowej.

7.
Imprezy dodatkowe. Widoczny brak organizacji, pokierowania zbierających się przy recepcji gości na miejsce zorganizowanego ogniska. Przejażdżka bryczką byle jaka, na "odczep się". W porównaniu obserwacjami wcześniejszych gości w kateringu zmiana na plus - kiełbaski i dodatki donoszone na bieżąco.

8.
Obsługa. Brak jednolitych strojów utrudnia zorientowanie się do kogo zwrócić się z prośbą o pomoc.

9.
I na koniec napis na recepcji:
Zabrania się wnoszenia i spożywania własnego alkoholu na terenie hotelu.
Znaczy się co? Sprawdzą mi torbę? Szczyt bezczelności.

Podsumowując: Pięknie położone miejsce z dużym potencjałem. Może być stać się wspaniałym miejscem na wypoczynek. Jest dużo do poprawy: temperatura w pokojach, wyposażenie pokoi, centrum rekreacji. Na chwilę obecną zdecydowane NIE.

środa, 7 marca 2012

2011-07-03
Lubomierz - z wizytą u Samych Swoich

Nie ma chyba nikogo, kto nie lubiłby kultowej komediowej trylogii Sylwestra Chęcińskiego i nie znałby przezabawnych dialogów
- Kaźmirz, Wicia wierzchem jedzie!
- Nie może być, na kocie?
I choć filmową wioską, w której zamieszkali repatrianci były podwrocławskie Dobrzykowice, to rolę miasteczka zagrał Lubomierz.

Lubomierz. 
Do muzeum wpadłem na 25 minut przed zamknięciem, budząc entuzjazm pana, który już niecierpliwie przestępował z nogi na nogę w boksie startowym, mając zapewne lepsze plany na niedzielne popołudnie niż siedzenie w pracy. Jeszcze większy entuzjazm wzbudzili zapewne następni zwiedzający którzy wpadli do muzeum dziesięć minut przed zamknięciem.

Lubomierz. Wejście do Muzeum.
W muzeum możemy zobaczyć plakaty, które kiedyś zapowiadaly trylogię Sylwestra Chęcińskiego, lalki Kargula i Pawlaka przy murze z napisem 3xTAK 3xNIE, oraz usiąść na krześle, które towarzyszylo pierwszemu pokazowi tej komedii. W muzeum znajdują się też rekwizyty, które użyto w nagraniu filmu. Są to między innymi: płot dzielący domy Kargulów i Pawlaków, obraz Św. Antoniego rozpoczynający scenę targu (pierwszy rekwizyt), karabin, z którego "zamek wylata", granat do świątecznego ubrania, ziemię z Krużewnik, ostatni niepotłuczony garnek, sierp tatowy i wiele innych.


Ekspozycja muzealna
Sąd sądem, ale sprawiedliwość
musi być po naszej stronie
Kapelusz kargula
Krużewnicka ziemia
Ocalały garnek
Ekspozycja muzealna
Sierp tatowy
W filmie było odwrotnie:
Kargul miał TAK, a Pawlak NIE
Opłata za wstęp jest nieprzyzwoicie niska i wynosi 3 złocisze normalny i 2 ulgowy (stan na lipiec'11).
Po więcej informacji zapraszam TUTAJ

Pokaż Refael72 - podróże na większej mapie