wtorek, 21 sierpnia 2012

Pięćdziesiąt oznacza pięćdziesiąt czyli tranzytem przez Słowację


Do napisania tego postu zmotywował mnie post Chamstwo i brawura na polskich drogach z bloga racjonalne oszczedzanie

Moje wrażenia z jazd po Polsce są dokładnie takie jak Admina R-O, i podobnie jak jemu marzy mi się jakieś cięższe auto. W tym samym celu. 

Kiedy miałem przemieścić się z Beskidu Śląskiego do Zakopanego wybrałem trasę tranzytową przez Słowację. Nie jest to może dużo krótsza trasa, ale szybsza, gdyż omijamy zakopiankę, dodatkowo tego dnia odbywał się jakiś wyścig kolarski czyli dodatkowe utrudnienia.

To, co mnie zaskoczyło, to to, że tam KIEROWCY PRZESTRZEGAJĄ OGRANICZEŃ PRĘDKOŚCI. Kiedy wjeżdżaliśmy do miasteczka WSZYSCY kierowcy w kolumnie ZWALNIALI do przepisowej pięćdziesiątki. Także poza zabudowanym nie zaobserwowałem, by przemykały obok mnie samochody z prędkością "ile fabryka dała". 

Czyli można. Szkoda, że nie w Polsce.


Pokaż Refael72 - podróże na większej mapie


P.S. Mam nadzieję, że ta mała próbka to jest tam norma - jeśli ktoś z czytelników może podzielić się wrażeniami ze Słowacji zapraszam do pozostawienia komentarza.

1 komentarz:

  1. Potwierdzam. Przez Słowację podróżuje się fantastycznie- większość dróg jest w naprawdę dobrym stanie, a kierowcy jeżdżą przepisowo i nie tak ślamazarnie, jak Czesi.

    OdpowiedzUsuń